W Brazylii nawet nakarmienie…

W Brazylii nawet nakarmienie psów swoją kochanką nie wystarczy, żeby ostatecznie skompromitować się w futbolowym świecie.

Jeszcze dekadę temu Bruno Fernandes był uważany za jednego z najzdolniejszych bramkarzy w kraju, który w dodatku najlepsze dni miał dopiero przed sobą. To dzięki jego paradom w bramce Flamengo trzy razy z rzędu wygrywało mistrzostwa stanowe Rio de Janeiro. Najpopularniejszy brazylijski klub zrobił go swoim kapitanem i dał solidną podwyżkę, żeby tylko utalentowany 25-latek nie skusił się na ofertę, jaką podobno składała mu wtedy FC Barcelona.

Ale kariera bramkarza załamała się po zleconym przez niego morderstwie.

Gdy kochanka oznajmiła mu, że zaszła w ciążę, Bruno porwał ją, pobił i zmusił do zażycia środków wczesnoporonnych. Mimo tych dramatycznych wydarzeń, dziewczyna jednak donosiła ciążę i urodziła syna, po czym pozwała sportowca o alimenty, których nie chciał płacić. W czerwcu 2010 r. kobieta nagle zniknęła. Śledztwo wykazało, że Bruno kazał ją uprowadzić swojemu nieletniemu kuzynowi, któremu pomagał emerytowany policjant – mężczyźni wywieźli ją do domku letniskowego bramkarza w jego rodzinnym stanie Minas Gerais, udusili, ciało rzucili na pożarcie specjalnie w tym celu głodzonym rottweilerom sportowca, a kości pozostałe po tym makabryczym wydarzeniu wrzucili do betoniarki. Bruno za zlecenie morderstwa dostał 22 lata więzienia, a Flamengo zerwało z nim kontrakt.

Ale zamiast tkwić do emerytury za kratami, bramkarz ma znów szansę na grę.

Już 4 lata po usłyszeniu wyroku, Bruno podpisał kontrakt z obijającym się w niższych ligach klubem Montes Claros. Działacze zgłosili nawet kryminalistę do występów w mistrzostwach stanowych, jako zdjęcia używając… tego zrobionego mu przez policję po aresztowaniu. Wtedy jednak podanie piłkarza o pozwolenie na udział w treningach i meczach zostało odrzucone, a kontrakt wygasł.

W 2017 r. prawnicy upadłej gwiazdy zdołali mu załatwić warunkowe zwolnienie, w trakcie którego nową umowę zaproponowało mu drugoligowe Boa Esporte. Bruno zdążył wpuścić 4 gole w 5 meczach, zanim sąd nie nakazał jego ponownego osadzenia w więzieniu.

Najwyraźniej do trzech razy sztuka, bo Bruno znów szykuje się do występów. W lipcu jego prawnicy wywalczyli dla niego zamianę więzienia na areszt domowy z możliwością pracy. Dlatego pod koniec sierpnia zatrudnienie bramkarza ogłosił klub Poços de Caldas: ma zadebiutować w jego trzecioligowych barwach od początku przyszłego sezonu.

Wszystkie trzy kluby są ze stanu Minas Gerais. Tego samego, w którym z rozkazu Bruna jego kochanka została rzucona psom na pożarcie.

Źródło

#pilkanozna #ciekawostki #brazylia