Uwielbiam te…

Uwielbiam te usprawiedliwianie Lewego, m.in na mirko, że

ZOSTAWCIE GO, TO JEST TYPOWA TWARDA 9, ON BEZ DOBRYCH PODAŃ NIE UMI GRAĆ

Oczywiście, że Lewy nie jest zawodnikiem pokroju Messiego, Ronaldo, Salaha czy Mbappe, czyli zawodnikiem o charakterystyce – „przebiegnę sam pół boiska, przedrybluje w polu karnym trzech obrońców rywala i na samym końcu położę bramkarza by wpakować piłkę do pustej bramki”

Oczywiście, to typowy napastnik, który przede wszystkim ma znajdować się w polu karnym i strzelać bramki, a nie dryblować czy przebiegać pół boiska.

Ale kurwa, to jest podstawowy napastnik jednego z najlepszych klubów piłkarskich na świecie, napastnik który uchodzi za absolutną światową czołówkę, napastnik który (nie licząc 2018 roku), co roku zajmował bardzo wysoką pozycję w plebiscycie Złotej Piłki

Od takiego napastnika trzeba wymagać.

Jeśli zespołowi nie idzie, to kto ma dać sygnał do ataku jeśli nie on? Kto ma przywrócić wiarę w zespół? Nawet jeśli zespołowie „nie idzie” i nie dostaje podań, to tak czy siak dysponując takim strzałem, musi chociaż spróbować oddać groźny strzał z dystansu, nabić rzut rożny dla swojej drużyny, liczyć na to że po takim strzale bramkarz popełni błąd.

Musi inteligentnie się zastawić i dać się sfaulować, by zdobyć rzut wolny z niebezpiecznego miejsca.

Patrząc na skład Bayernu to Lewandowski absolutnie powinien być tam liderem. Ale nim nie był. To 36 letni Ribery pokazał dziś dużo więcej woli walki i charakteru niż „TOP of the TOP Lewandowski”. Mimo że zespół grał chujnię, to przynajmniej chciał, próbował, szarpał, biegał, starał się – w przeciwieństwie do naszego Roberta, który momentami na boisku najzwyczajniej stał i czekał na cud.

Bayern grał źle, i na domiar złego nie miał lidera którym powinien być Lewandowski. Senny i apatyczny Robert przyjął postawę, że jeśli kolegom z zespołu nie idzie i nie potrafią go obsłużyć dobrym podaniem, to on nic tutaj więcej zrobić nie może, a nawet nie musi.

Nawet nie próbował.

#mecz #pilkanozna #bayernmonachium #ligamistrzow