Ale syf. Legia poszła drogą…

Ale syf. Legia poszła drogą Lecha, dokonując drugiej zmiany trenera w tym sezonie, a także drugi raz stawiając na tego samego trenera tymczasowego (choć info z Vukoviciem wciąż pozostaje tylko nieoficjalne). Jedyna różnica między tymi dwoma klubami widoczna jest w tabeli oraz w gablocie z trofeami.

Kolejno: pozycja, imię i nazwisko, nazwa klubu, data rozpoczęcia pracy w klubie, liczba dni przepracowanych w klubie, liczba meczów, liczba punktów i średnia punktów na mecz.

1. Marcin Brosz – Górnik Zabrze – 03.06.2016 – 1032 dni – 64 mecze (98)* – 87 punktów (145)* – 1,36 (1,48)*.
2. Dominik Nowak – Miedź Legnica – 09.06.2017 – 661 dni – 27 meczów (61)* – 27 punktów (90)* – 1,00 (1,48)*
3. Ireneusz Mamrot – Jagiellonia Białystok – 15.06.2017 – 655 dni – 64 mecze – 108 punktów – 1,69
4. Gino Lettieri – Korona Kielce – 18.06.2017 – 652 dni – 64 mecze – 87 punktów – 1,36
5. Michał Probierz – Cracovia – 21.06.2017 – 649 dni – 64 mecze – 92 punkty – 1,44
6. Waldemar Fornalik – Piast Gliwice – 19.09.2017 – 559 dni – 55 meczów – 75 punktów – 1,36
7. Kosta Runjaić – Pogoń Szczecin – 06.11.2017 – 511 dni – 49 meczów – 78 punktów – 1,59
8. Piotr Stokowiec – Lechia Gdańsk – 05.03.2018 – 392 dni – 38 meczów – 68 punktów – 1,79
9. Zbigniew Smółka – Arka Gdynia – 08.06.2018 – 297 dni – 27 meczów – 26 punktów – 0,96
10. Maciej Stolarczyk – Wisła Kraków – 18.06.2018 – 287 dni – 27 meczów – 41 punktów – 1,52
11. Jose Antonio Vicuna – Wisła Płock – 10.10.2018 – 173 dni – 16 meczów – 14 punktów – 0,88
12. Valdas Ivanauskas – Zagłębie Sosnowiec – 15.10.2018 – 168 dni – 16 meczów – 14 punktów – 0,88
13. Ben van Dael – Zagłębie Lubin – 29.10.2018 – 154 dni – 14 meczów – 23 punkty – 1,64
14. Vitezslav Lavicka – Śląsk Wrocław – 03.01.2019 – 88 dni – 7 meczów – 12 punktów – 1,71
15. Dariusz Żuraw – Lech Poznań – 31.03.2019 – 1 dzień – 0 meczów (2)** – 0 punktów (4)** – brak średniej punktów dla obecnej kadencji (2,00)**
16. wakat – Legia Warszawa

* – trenerzy Brosz i Nowak pracowali w swoich klubach także w I lidze. Liczby w nawiasie uwzględniają zsumowany dorobek w I lidze i Ekstraklasie.
** – trener Żuraw pracował w swoim klubie więcej niż jeden raz. Liczby w nawiasie uwzględniają zsumowany dorobek bez podziału na kadencje.

Ricardo Sa Pinto pracował w Legii przez 231 dni, w lidze były to 23 mecze i 44 punkty, co dało średnią 1,91. Gdy przychodził, zespół był na 5. miejscu ze stratą pięciu punktów do Lecha. Strata do lidera obecnie jest taka sama, tylko że jest nim Lechia. Sa Pinto przyszedł na trzy dni przed rewanżowym meczem z Dudelange w eliminacjach Ligi Europy i zanotował w nim remis, który oznaczał odpadnięcie. W Pucharze Polski wyeliminował Chojniczankę, Piasta po karnych i Chrobrego, a odpadł po dogrywce z Rakowem w ćwierćfinale.

Sa Pinto okazał się być Besnikiem Hasim 2. Poza trudnym charakterem, uniemożliwiającym współpracę nawet nie na dłuższą, a na krótką metę, łączy ich to, że już przed ich przyjściem było o nich wiadomo określone rzeczy. O wszystkich wadach i zaletach tych szkoleniowców można było się dowiedzieć z ich poprzednich środowisk, przede wszystkim z Belgii. Choć prowadzili tam kluby z czołówki i osiągali pewne sukcesy, nie chciano ich tam więcej widzieć i nie był to przypadek. WSZYSTKIE tamtejsze doniesienia potwierdziły się bardzo szybko w obu przypadkach. Podjęto ryzyko, które na chwilę obecną absolutnie się nie opłaciło.

Starałem się co tydzień rozliczać pracę Sa Pinto po każdym meczu. Widziałem postęp, jaki miał miejsce jesienią, zarówno pod względem wyników, jak i organizacji gry, przede wszystkim w defensywie. Stałe fragmenty gry były natomiast najlepsze od dobrych kilku lat. Trochę punktów potracił, w wielu meczach gra nie powalała, ale przynajmniej rzadko przegrywał i były absolutne podstawy – przygotowanie fizyczne oraz niezła obrona. Warto też zauważyć, że odsunął piłkarzy, którzy zawodzili zwłaszcza w europejskich pucharach. W zamian wprowadził młodych – Majeckiego i Kulenovicia, mocniej od poprzedników postawił na Wieteskę i Szymańskiego. Efekt jest taki, że obecnie Legia ma jeden z młodszych wyjściowych składów w lidze, ze średnią 26,5 roku na przestrzeni całego sezonu, a zdarzały się mecze, kiedy wynosiła ona mniej niż 25 lat.

Zimą i wiosną wszystko szybko się zawaliło. Przygotowania były nietypowe – z powodu lokalizacji Legia miała znacznie lepsze warunki atmosferyczne niż prawie cała Ekstraklasa w Turcji, ale nie mogła też liczyć na dobrych rywali w sparingach. Pinto pierwszy raz prowadził takie przygotowania, ponieważ tam gdzie pracował wcześniej, nie było tak długiej przerwy zimowej. Na podstawie sparingów nie dało się nic powiedzieć, bo nie dało się obejrzeć praktycznie nic, a dodatkowo na tle słabych rywali tym bardziej nic to nie mówiło.

Pinto zaczął bardzo kombinować ze składem. O ile jesienią dokonywał zmian ze względnym rozsądkiem, to wiosną tego nie było już widać. Kucharczyka przygotowywał przez całą zimę na pozycji prawego obrońcy, po czym wystawił go tak w Płocku, a następnie rzucał go też na oba skrzydła i środek ataku. Podobnie rzucał po pozycjach Vesoviciem. Carlitos, Nagy i inni piłkarze nieustannie krążyli między pierwszym składem, trybunami a ławką. Na boisku nic już nie funkcjonowało tak jak wcześniej. Udało się pokonać słabeuszy ligowych (najwyżej notowany z nich – Śląsk – 11. miejsce), ale na lepszych prezentowany poziom nie wystarczył. Legia wszystkie trzy ligowe mecze przegrała bardzo wyraźnie, nawet z Lechem, który nie grał wtedy lepiej niż gra teraz. Takie wyniki i gra były nie do zaakceptowania.

Portugalskich piłkarzy, których sprowadził, tak naprawdę nie ma jeszcze co oceniać. Tylko Martins zdołał się już wielokrotnie pokazać, i akurat on z tego zaciągu jeszcze w miarę się nadaje, choć na fizyczną polską ligę brakuje mu warunków, aby podjąć walkę. Medeiros też ma pewne umiejętności, ale na razie pokazał z tego bardzo niewiele. Tyle że ci dwaj, a także Cafu, mogą szybko stąd wyfrunąć, bo po zwolnieniu Pinto mało co może ich tu zatrzymać. Gorzej z Rochą i Agrą, którzy mają dłuższe umowy, nie przekonali jak dotąd do siebie zupełnie, a pozbycie się ich może stanowić problem.

Działań Dariusza Mioduskiego nie chcę nawet komentować. Jeżeli Legia nie zdobędzie teraz mistrzostwa, to nie powiem, że nic się nie stanie, na pewno będzie to porażka… ale przede wszystkim jeżeli znowu nie wejdziemy do fazy grupowej pucharów, to już nie będzie szans utrzymać jako takiego poziomu. Przez stratę współczynnika odbudowanie pozycji choćby do regularnej gry w Europie stanie się dużo trudniejsze, a w lidze pewnie będziemy w stanie nadal być w czołówce. Jednak może się okazać, że nie będziemy już aż takim faworytem do mistrzostwa jak do tej pory. Zwyczajnie popadniemy w przeciętność i w tym kierunku zmierza to już od kilkunastu miesięcy.

Jeśli chodzi o karierę Sa Pinto jako trenera, Legia jest na 4. miejscu pod względem długości jego pracy. Cały sezon przepracował tylko w Standardzie Liege, a więcej dni niż 231 miał jeszcze w Sportingu i w OFI Kreta. Do tej pory średnio pracował po ok. pół roku w jednym klubie, w Legii było to niespełna 8 miesięcy.

W przypadku samej Legii… Patrzę na statystyki i jestem zdruzgotany. Ostatnim trenerem, który przepracował z nią pełną RUNDĘ (już nawet nie mówię sezon), był Jacek Magiera dwa lata temu. Po nim byli Jozak, Klafurić, Vuković i Sa Pinto. Portugalczyk z nich wszystkich pracował akurat… najdłużej, choć meczów ligowych miał dokładnie tyle samo co Jozak (RSP zdobył o trzy punkty więcej). Od czasów Henninga Berga, który jako ostatni popracował w Legii choć trochę dłużej, średnia pracy trenerów w Legii bez tymczasowego Vuko (2x) to 209 dni. Zawyżają ją więc zarówno Jozak (213), jak i Sa Pinto…

Pod względem średniej punktów akurat nikt nie będzie mógł równać się z Klafuriciem, który jednak prowadził Legię w zaledwie ośmiu meczach ligowych. Sa Pinto nie osiągnął dwóch punktów na mecz, choć gdyby wygrał np. teraz z Wisłą, to by mu się to udało. Zauważył to pod wczorajszym tekstem @Czapa, jak również to, że Pinto miał ze wszystkich aktualnie pracujących trenerów w lidze najlepszą średnią zdobytych punktów na mecz.

W przypadku innych szkoleniowców nie ma czego aktualizować, ponieważ od ostatniego tekstu minął zaledwie jeden dzień. Tak jak myślałem, lawina ruszyła, a to pewnie jeszcze nie koniec.

W tabeli z 90minut.pl wygląda to podobnie jak w całym sezonie – Legia jest druga z pewną stratą do Lechii. Powiększenie straty do lidera w stosunku do sytuacji z zakończenia rundy jesiennej na pewno nie wygląda dobrze. Wtedy wydawało się, że pozycja wyjściowa jest całkiem niezła. Gdyby oceniać tylko do tamtego momentu, to mógłbym pisać o Sa Pinto głównie dobrze. Niestety w ciągu kolejnych trzech miesięcy nie poprawił nic (a w niektórych elementach ewidentnie było to potrzebne), a to co działało, szybko przestało. Poza tym swoim zachowaniem Sa Pinto nie zaskoczył nikogo, kto przeczytał doniesienia z Belgii. To co było poza boiskiem mimo wszystko interesuje mnie mniej, choć i tak zaczynało to być irytujące. Tu przede wszystkim przestało bronić go boisko, a także wyniki. I choć ja dałbym mu pracować do końca sezonu, niestety w realiach Legii nie mogę być zdziwiony, że poleciał już teraz.

#ekstraklasa #pilkanozna #trenerzywekstraklasie #legia